niedziela, 10 kwietnia 2011

Nie będziemy razem,

bo nie ma przyzwolenia na „zdradę o świcie” i na fałsz przekraczający ludzką miarę.



 Kolejny raz wszystkie moje myśli napisał już ktoś przede mną.


http://bezdekretu.blogspot.com/2011/04/by-sie-bali.html

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Lista pasażerów

http://www.youtube.com/watch?v=gaiqbS3MS1M

piątek, 1 kwietnia 2011

ochroniarz prowadzi małego chłopca ściskającego w dłoni zabawkę

Chłopiec płacze, ma na oko najwyżej sześc lat.
Wchodzą do tzw "pokoju zatrzymań".

Jeszcze przez chwilę łudzę sie że ten chłopiec o twarzy niewinnej jak twarz mego najmłodszego syna po prostu zgubił się. Zaraz rzucą na megafony że Piotruś szuka rodziców- typowe w wielkich halach sytuacje.

Zatrzymuje się bo widziałem jak ten prowadzony przez ochroniarza chłopczyk strasznie płakał.
Pytam.

Chłopiec ma jednak 8 lat a nie sześć. Nie zgubił sie ale próbował ukraść.
To niemozliwe mówię pracownikowi ochrony, a ten odpowiada tak że dopiero wówczas rozumiem czemu chłopczyk płakał, a ochroniarz prowadził złapanego bez cienia satysfakcji.

Jakiś 12-latek powiedział temu młodszemu że jak nie ukradnie dla niego to będzie miał cięzki wpierdol..
Szantazysta wyszedł wcześniej, malec z którym przyszedł chyba nie miał odwagi by zrobić to co do czego został zmuszony natychmiast. Ochrona bez trudu wyłapała tego kto pod sweterek schował zabawkę.

Szedłem za nimi wystarczająco długo by miec pewnośc że ten mały chłopiec nie był złodziejem, nie był z gruntu zły.
Z prawdziwą ulgą przyjąłem słowa ochroniarza który zaprowadził chłopca do pokoju zatrzymań i powiedział: kurwa, co robić?

Okoliczności porwały mmie dalej w wir tego dośc w końcu dużego miasta i rzekomo ważnych spraw.
Nie wiem jak to skończyło się.
Dla tego malca wmanewrowanego w kradzież nie było juz dobrego wyjscia. Nawet nie wiem co straszniejsze, rodzice czy ten "starszy kolega".

wtorek, 29 marca 2011

pułapki wewnątrz pułapek - rzecz o dezinformacji

Nie zagłosuję na żadnego urzędnika kancelarii Prezydenta, który wypowiadał się na filmie.
I niech PiS ich nawet nie wysuwa.
W najlepszym razie są nieprzygotowani do pełnionych funkcji, w najgorszym razie - są doskonale przygotowani..

Niezależnie od przyczyn tragedii (i ich ew. kreatorów) - państwo polskie ośmieszyło się całkowicie. I urzędnicy rekomendowani przez PiS również.
W tej chwili już to niemożliwe przed wyborami, ale skłaniam się do opcji "0" na polskiej prawicy w 2015 rok

http://tiny.pl/hd132

Korzenie J. Sasina
Na blogu Jaćwinga pod jedną z notek wypowiedział się jeden z blogerów (nie podaję nicka, ale można znaleźć). Napisał, że J. Sasin miałby rzekomo mieć niekoniecznie patriotyczne korzenie. Czy ktoś coś o tym wie?

http://tiny.pl/hd13s

Nie wiem komu wierzyć... Ale jakoś nie wierzę Sasinowi
.
http://tiny.pl/hd13b

z polecanego wątku:
"Pytanie brzmi czy pan Klarkowski mówiąc o czasie odlotu mówi prawdę, kłamie świadomie, czy też myli się po prostu i rzeczywiście zapamiętał błędny czas"

http://tiny.pl/hdjhq

a'propos pana sasin/../czy sprawowanie tych 2 funkcji nie koliduje ze soba?
jezeli nie to dlaczego na stronie przedsiebiorstwa pan Jacek ukrywa sie pod pseudonimem artystycznym?

http://tiny.pl/hdjhx

I tak dalej...

Wpisy zebrałem tylko z jednego wątku, wątku pod frapującym tytułem:
Wokół zeznań Sasina.

http://freeyourmind.salon24.pl/291692,wokol-zeznan-sasina

ps.

A nie mówiłem....

Niezmiernie rzadko odkurzam ten blog, ale chce zostawić ten wpis, by przetrwał.
Może się mylę, ale moje intucje myliły mnie na tyle rzadko że ryzyko niewielkie.

Wpis jest o tym że prócz mediów, których praktycznie nie ogladam, akcja dezinformacyjna dotknęła również i sieć. Skoro w żaden sposób nie da się przekonać ludu że Rosjanie mówią prawdę, skoro wiadomo że Rosjanom Polacy nigdy nie uwierzą - to pozostaje metoda jak wyżej.

Oni owszem kłamią ale nasi wcale nie lepsi...

Proszę mi ten wpis pamiętać.

wtorek, 19 października 2010

słów już dawno brak

Kłamstwo zdaje się triumfować. Kłamstwo musi być bezczelne a nie nieśmiałe, musi być wypowiedziane z przekonaniem, podane tak by wiekszość uznała że "no aż tak to by przecież nie kłamali".

Maj 2006 roku. Konwencja opozycyjnej wówczas Platformy Obywatelskiej. Konwencja zdominowana przez pewne frapujące wydarzenie.

Otóż na ulicy pobiło sie dwóch młodych ludzi. Jeden z nich uzył noża, ofiara znalazła się w szpitalu. Błyskawicznie zafunkcjonowała plotka że ofiara została napadnięta przez skina, sympatyka skrajnej prawicy. No i zaczeło się.

Nasze miejsce jest przy łóżku anarchisty Maćka pchniętego nożem przez skinów - to istota wystapienia owczesnego lidero PO Jana Marii Rokity. Tak wygląda państwo rządzone przez PiS - trąbili wszyscy! Tak jak napisałem - wszyscy.

Sprawa oczywiście znalazła swój finał, wiezienie dla napastnika. Mało kto wie że przyczyną draki były nieporozumienia towarzyskie. Jak to napisała GW "jak ustaliło śledztwo, to nie witryna zainspirowała Marka B. do ataku, ale zadyma w klubie Dwa Koła. Marek B. grał tam koncert, a kumple Macieja D. (nie jest pewne, czy on sam również) pobili muzyków"

No ale kto by tam dzis to pamietał, zdecydowana wiekszosć pamieta napad na anarchistę jako pokłosie straszliwej atmosfery za czasów PiS.

Jak to wydarzenie zostało przedstawione we wszystkich "mediach" napisałem. Znaczy napisałem że nie napisze - sił mi brak. Napisze tylko że nie było w "mediach" apeli o spokój, o to by nie wykorzystywać tego wypadku. Dla wszystkich było jasne że takie rzeczy mają swój ścisły związek z rządami PiS.

Te same "media" mówia dziś że morderstwo z premedytacją jakiego dokonano w Łodzi to wynik "agresji" formacji która nie ma żadnego wpływu na polska rzeczywistość - ma jedynie taką sama prasę jak wowczas gdy ow wpływ miała. Te same...

Jednoznaczność tego mordu (poki Tusk nie przyznał że to mord polityczny póty dowodzono że mówienie o politycznych inspiracjach mordercy jest nadużyciem) nie budzi już żadnych dyskusji.

Mam prośbę.

Zapamiętajcie nazwiska tych skurwysynów. Skurwysynów którzy byli takimi samymi inspiratorami dzisiejszej zbrodni jak dokładnie 26 lat Jerzy Urban - tak, dziś rocznica śmierci ks Jerzego Popiełuszki. Tego księdza co to wg prl-owskich mediów urządzał seanse nienawiści.

Kolejna po 10.04 symboliczna data.

Jakbyście funkcjonariuszy frontu ideologicznego spotkali na ulicy to mam i drugi apel. Tu nawet śliny szkoda.
Niech czują się bezpieczni.

Herbert pisząc o pogardzie która nie powinna nas opuszczać gdy mamy do czynienia ze szpiclami, katami, tchorzami nazywa tę pogardę naszą siostrą. Wiersz powstał w czasach podobnych dzisiejszym.
Gdy w "mediach" było tyle samo prawdy co w zapowiedziech świeżo upieczonego premiera Tuska wygłoszonych w czasie expose. "Nie ma solidarności bez miłości".

Słów brak. Samoobrona wobec wszechobecnego kłamstwa to nasza przyrodnia siostra
Pogarda.

czwartek, 14 października 2010

ma być tylko jedna wersja - piloci

Przeczytałem jeszcze w nocy wywiad z rodzicami kapitana Protasiuka. Wywiad bardzo gorzki ale przecie niezwykle ważny bo mówiący przede wszystkim o osamotnieniu.

my żadnych wywiadów nie udzielaliśmy. Na samym początku dzwoniło mnóstwo dziennikarzy, a nawet przychodzili do domu. Oni sami - na podstawie jednego naszego zdania - nadbudowywali wokół tego całą historię. Wkładali w nasze usta słowa, których nie powiedzieliśmy.


Te tytuły, choć tak z nami postąpiły, miały jeszcze czelność dzwonić do nas po jakimś czasie po komentarz, wywiad, zdjęcia itp. Oni nie mają najmniejszych skrupułów


od pierwszych chwil po katastrofie ciągle nam wmawiają - bez przedstawiania jakichkolwiek merytorycznych dowodów - że załoga i prezydent usiłowali popełnić zbiorowe samobójstwo?!

Obraz bezradności. Juz 10 kwietnia ukuła się wszak teoria o winie pilotów. Co można zrobić gdy z jednej strony ograniczono nam dostęp do prawdy - o tym pragnieniu prawdy na podstawie dowodów rodzice kapitana wszak mówią - a z drugiej uruchomiono cala machinę propagandową by pożądana przez Rosjan wersja wydarzeń została przyjęta w ciemno. Co zrobić gdy nawet kontakty z tymi którzy podobno dociekają prawdy okazały się drogą do jeszcze większego oddalenia od tejże prawdy.

Wkładali w nasze usta słowa, których nie powiedzieliśmy


Czytając wywiad z rodzicami kapitana Protasiuka przypomniała mi się postać Michała Wysockiego. Sanitariusza warszawskiego pogotowia oskarżonego przez prlowskie władze o pobicie Grzegorza Przemyka.
Pan Michał Wysocki zapłacił ogromną cenę. Kilka lat w wiezieniu, próby samobójcze, zrujnowane zdrowie, dwa zawały.
A został wytypowany  by chronić prawdziwych zabójców.
Notka Kiszczaka: "Ma być tylko jedna wersja śledztwa – sanitariusze". Uruchomiano machinę, w tym machinę medialną.

Tak będzie i tym razem. "Raport" MAKu podobno w poniedziałek.

O miejscu w jakim znalazło sie państwo polskie szkoda nawet pisać. Edmund Klich juz wszak zapowiedział że ewentualne kwestionowanie ustaleń tej za przeproszeniem komisji naraziłoby nas na kłopoty. Jedyna słuszna wersja śledztwa - czyli piloci - została juz podana 10 kwietnia.

Rodzice kapitana Protasiuka są osamotnieni. Próby powiedzenia czegokolwiek spotkały sie z manipulacjami, a rosyjska wersja wydarzeń o winie ich syna jest szeroko popularyzowana tak przez "media" jak i najwyższych urzędników państwa? polskiego.

Bardzo znamienny jest tu brak jakiegokolwiek zainteresowania i pomocy że strony urzedników panstwowych. Rodzice kapitana podkreślaja ze wszelka pomoc i wsparcie nadeszło od kolegów z 36 pułku.

Solidarność.
Solidarność ma swój sens jedynie wówczas gdy stajemy przy tych którzy nie mogą się sami obronić.
Można widać o winie pilotów rozprawiać do woli - dopiero gdy ktoś podważy rosyjską wersję wydarzeń mamy prawdziwą eksplozje "solidarności" najpotężniejszych mediów i najwyższych urzędników państwowych. To solidarność przedziwna bo solidarność z pułkownikiem Putinem.

"Ma być tylko jedna wersja śledztwa – sanitariusze".

Ojciec kapitana zdaję się to rozumieć mówiąc że w mediach będzie się mówić tak jak chce tego Rosja.


Niewiele możemy zrobić.
Ale solidarność z polskimi pilotami i ich rodzinami jest oczywista.

.

sobota, 7 sierpnia 2010

Krzyż Smoleński



Tego krzyża już nie ma.

Pojawił się na chwilę nad Smoleńskiem, jacyś rosyjscy operatorzy rzecz nagrali, puścili w telewizji tuż po niedźwiedzich uściskach premiera Putina i premiera Tuska, wszyscy łącznie z rosyjskimi operatorami zdumieli się. No tak chrześcijański krzyż na niebie, ładne, intrygujące - bo akurat nad tym miejscem i w tym czasie.

Nie jest dla mnie jasne czy materiał jest autentyczny - rosyjska telewizja przekonywała że to obrazy tuż po "katastrofie" - wydaję mi się jednak że nakręcono to przed zmierzchem 10 kwietnia. Mniejsza.
Rosyjscy dziennikarze czekali na przyjazd premierów, zobaczyli na niebie co zobaczyli, zrobili "wklejkę".
Bez znaczenia jest pora tego nagrania. Bo tak czy siak krzyż nad Smoleńskiem utworzył się.

Rankiem następnego dnia oczywista próżno go szukać.

Ale ....



Co by było gdyby ten krzyż na niebie przetrwał cały kolejny dzień tj niedziele 11 kwietnia 2010 roku.

I byłby w poniedziałek, we wtorek, w środę, czwartek - zupełnie nieświadom tego że nie ma juz najmniejszej potrzeby żeby tam był - wszak ciała ofiar jakos tam zapakowano do trumien (kto zdążył to zachował sobie pamiątke w postaci zegarka czy telefonu satelitarnego) i wysłano do Polski.

A ten krzyż nieświadom chyba tego że na wszystko może być dobra pora i czas - wciąż na tym niebie by był.

Mijały by dni i tygodnie a on wciąż tam by sobie bezsensownie (bo wbrew temu co uważa się za logiczne czy "na miejscu") by był. Ot natura spłatałaby większego figla niż warszawscy harcerze którzy przynieśli swego czasu symbol "który dzieli" na Krakowskie Przedmieście.

Niewątpliwie taka dziwaczna anomalia (kto to widział by taki krzyż gdziekolwiek sobie wyzywająco wisiał) wzbudziła by reakcje tych którzy dwa skrzyżowane patyki - patyki bo przecież prędzej uwierzą w UFO niż w Śmierć i Zmartwychwstanie - taka anomalia domagałaby sie jakiejś reakcji. No koniecznie trzeba z tym cos zrobić.

Być może wezwano by ministra d/s nadzwyczajnych Rosji pana Szojgu - tego co to kazał przegonić polskich borowców którzy robili jakąś wyzywającą wartę wokół ciała prezydenta RP.

Przygotowany do sytuacji nadzwyczajnych minister Siergiej 8:56 Szojgu zrobiłby ze smoleńskim krzyżem to samo co zrobił z borowcami. Komu ten krzyz na niebie potrzebny? Na naszym rosyjskim niebie.

Poderwano by samolot czy dwa ( z tych co to od lat skutecznie i fachowo tworzą nowa jakość na niebie) i byłoby po sprawie. Wszyscy odetchnęli by z ulgą bo przecie ten krzyż nad Smoleńskim niebem był już po prostu wyzywający.

A krzyż jesli jest mądrym a nie głupim krzyżem doskonale wie kiedy jest na właściwym miejscu.

Kiedy pan prezydent Miedwiediew i pan premier Putin fatygują się po południu 10 kwietnia do cerkwi, zapalają świeczki i czynią ten znak z nieba - czy kiedy pan premier Tusk klęka pod jakimś kamieniem (bo ciało prezydenta było aż 100 metrów dalej) i również czyni znak z nieba. Dobrze że przypadkiem znaleźli sie tam fotoreporterzy.zwykle celebryci przysypiają w takich okazjach.

JESTEM PEWIEN że gdyby smoleński krzyz na niebie przetrwał wiele dni, to w sukurs rosyjskiemu specjaliście od przeganiania polskich oficerów i okłamywania co do pory tej nadzwyczajnej sytuacji - przyszliby polscy hierarchowie i telewizyjny celebryci w koloratkach.

Tłumaczyliby, raz: że to jakas anomalia że krzyż sobie ot tak wciąż jest.
Dwa: że krzyż który wciąż jest zamiast rozpłynąć sie w powietrzu jak naturalna smoleńska mgła - on moze dzielić.

No dzielić. Jak cholera dzielić.